Alpiniści

Alpiniści

Obecność ekoetyki w ideologii alpinizmu polskiego
od Jana Gwalberta Pawlikowskiego po współczesność
 
abstrakt
Artykuł prezentuje autora „Kultury, a natury” jako polskiego prekursora etyki środowiska. Pawlikowski  używając zwrotu „dla przyrody samej,” nadał status podmiotu przyrodzie. O prekursorstwie Pawlikowskiego  jeszcze dobitniej świadczy jego przekonanie, że nie technika (nowe technologie), ale przede wszystkim  zmiana świadomości, traktowanie ochrony jak normy moralnej, umożliwi uratowanie przyrody.  W artykule prezentowane są wypowiedzi alpinistów, między innymi: Wiesława Stanisławskiego,  Wawrzyńca Żuławskiego, Władysława Cywińskiego, Wandy Rutkiewicz i Aleksandra Lwowa. Zajmują oni  całą gamę stanowisk ekoetycznych. Inspirują się  względami estetycznymi, filozofią Dalekiego Wschodu, ekofilozofią, etyką czci dla życia.  Choć wachlarz stanowisk jest szeroki,  łączy je przeświadczenie, że nie wolno „pokonywać” przyrody.  Jej ochrona bowiem jest naturalną funkcją, samą racją stanu alpinizmu.   Zgodnie z  wnioskiem, który  w 1930 roku przyjęła  obradująca w Zakopanem międzynarodowa konferencja towarzystw alpinistycznych. W 1932 roku powołały one w Chamonix UIA obecne (UIAA)       
 
słowa kluczowe:
alpinizm, ekoetyka (etyka środowiska), ochrona przyrody, antropocentryzm, biocentryzm
 
tekst główny
Polski alpinizm, nazwany taternictwem przez Tytusa Chałubińskiego,  jest   datowany dość umownie,  od zdobycia Mnicha, przez Jana Gwalberta Pawlikowskiego  i przewodnika Macieja Sieczkę. Źródła nie są zgodne i  podają rok 1879 lub 1880. Niewątpliwie Pawlikowski zapoczątkował nową erę w zdobywaniu Tatr, pierwszy stanął na Szatanie, nową drogą wszedł na Durny  i Łomnicę oraz  zszedł z Wysokiej  przez  Pazdury na Wagę.  Prowadził działalność speleologiczną w jaskiniach Doliny Kościeliskiej,  co upamiętniono   nazwami:  Okna Pawlikowskiego i  Ulica Pawlikowskiego w Jaskini Mylnej. Choć powszechnie  znany jest  jako wybitny sozolog, autor fundamentalnej rozprawy „Kultura, a natura” to jednak  nie dość dobitnie podkreślano jego wkład w ekoetykę.   Dlatego od  kilkunastu lat staram się udowodnić, jak i rozpowszechnić  tezę, iż to on właśnie jest prekursorem etyki środowiska w Polsce.
Opieram ją na kilku faktach.  Pierwszy to użycie zwrotu: „dla przyrody samej”. Prezentując genezę ochrony przyrody Pawlikowski pisał:  Idea ochrony przyrody poczyna się tam dopiero, gdzie chroniący nie czyni tego ani dla celów materialnych, ani dla dobra związanej z tworem przyrody(...), innej pamiątkowej wartości, ale dla przyrody samej, dla upodobania w niej, dla odnalezienia w niej wartości idealnych[1].  Posłużenie się wspomnianym wcześniej zwrotem   oznacza przyznanie przyrodzie    statusu podmiotu, przyznanie jej prawa do istnienia,  zrównanie w nim z człowiekiem.   Drugi fakt to zbliżenie do siebie  zasad etycznych i zasad ochrony przyrody. Autor „Kultury a natury” był  przeświadczony,  że obie  winny obowiązywać stale, czemu dał wyraz pisząc o normie ochrony przyrody:  (...)  jest to norma postępowania, która powinna być normą ogólną. Jest ona do norm etycznych jeszcze w tem podobną,  że rozszerza pojęcia obowiązku i odpowiedzialności tudzież uczucie solidarności i miłości także poza sferę stosunków z ludźmi, na całe – jak je nazywa Adam Mickiewicz –„królestwo nieme”[2].  Pamiętać należy, że wypowiedzi te miały miejsce przeszło pół wieku wcześniej, niż postulaty uznania etyki środowiskowej za dyscyplinę naukową. Do dzisiaj kwestia ta pozostaje kontrowersyjna i dzieli polskie środowisko filozoficzne.     Część jego przedstawicieli skłonna jest jedynie zaakceptować stanowisko antropocentryczne, np. etycy chrześcijańscy stojący na gruncie tomizmu jak Tadeusz Ślipko,  uznają za powinność etyczną wyłącznie  zachowanie przyrody dla przyszłych pokoleń. Ich  przekonania wynikają z przyjętej definicji etyki. Filozof dialogu  Józef Tischner pisze: Etyka jest wiedzą o sposobach bycia ludzi wśród ludzi. Jest zatem wiedzą z gruntu humanistyczną[3]. Podobnie uważa wielu laickich filozofów, Józef Lipiec stwierdza: W każdej relacji człowiek, i tylko on, stanowi docelowy układ odniesienia czynu moralnie kwalifikowanego[4]. Podobne stanowisko zajmuje Janusz A. Majcherek w „Etyce powinności”. Prezentowany w niej stosunek do środowiska oparty jest na tzw. płytkiej ekologii.  Uważa ona  ochronę środowiska za powinność, którą należy podejmować  ze względu na ludzi (żyjących lub mogących żyć w przyszłości).
Pawlikowski myślał, pisał i działał inaczej.  Nie tylko  przypisywał   podmiotowość przyrodzie, ale stawiał tezę, że to zmiana naszej świadomości umożliwi jej skuteczną ochronę. My mamy się zmieniać dostosowując do niej,  a nie ona walczyć o przetrwanie dostosowując do nas. Sceptycznie ustosunkowywał się do roli postępu technicznego w kwestii ochrony środowiska. Sądził, że kluczowa jest  przebudowa świadomości,  radykalna zmiana hierarchii wartości, nauczenie  się patrzenia  na przyrodę  z innej perspektywy, niż pana i  zwycięzcy. Taka zmiana świadomości  była dla niego bardzo ważna, bowiem miała szansę     oddalić groźbę    katastrofy, którą współcześnie określamy mianem ekologicznej. Stosowanie  norm ochrony uważał za powinność moralną, wręcz  kwestię sumienia: Idea ochrony przyrody, podobnie jak zasada moralna, jest solą, która nie stanowi osobnej potrawy, ale do każdej potrawy przydaną być powinna[5]. Po  stu latach od ukazania się rozprawy „Kultura a natura” możemy  stwierdzić, że uczynił maleńki kroczek w kierunku ekologii głębokiej.
Jako ideolog Towarzystwa Tatrzańskiego ochronę przyrody  górskiej, a szczególnie   tatrzańskiej podniósł do jednego z dwóch głównych  zadań tej organizacji. Twierdził, że Towarzystwo winno się uważać za stróża Tatr, gdyż propagowało ich piękno: Jeżeli można było wmówić w ogół miłość do przyrody i w ten sposób wytworzyć dla niej niebezpieczeństwo, to nie jest rzeczą  beznadziejną niebezpieczeństwo to usunąć lub ograniczyć przez wpojenie w ogół przeświadczenia, że tylko pierwotna i wolna, a nie przez spekulacyjne uprzystępnianie znieprawiona przyroda godną jest miłości[6].  W 1912 roku zainicjował w TT  Sekcję Ochrony Gór.  W rok później przedłożyła ona  Zarządowi Głównemu Towarzystwa Tatrzańskiego memoriał zatytułowany „Zasady ideologii taternickiej”,  co spowodowało, że ochrona Tatr stała się obowiązkiem etycznym członków Towarzystwa. Powstały w 1923 roku nowy organ prasowy organizacji „Wierchy” (był ich naczelnym redaktorem), w pewnym sensie koordynował  te działania, informował o nich, Dział ochrony przyrody prowadził w nim geolog Walery    Goetel, który  wkrótce został redaktorem naczelnym.
W 1930 roku obradująca w Zakopanem międzynarodowa konferencja towarzystw alpinistycznych i turystycznych jako wniosek zapisała: Ideologia alpinizmu i idea ochrony przyrody są ze sobą w najściślejszym związku
 (...) Konferencja uważa za niezbędną ochronę szczególnej piękności rejonów alpinistycznych, których byt zagrożony jest przez wybujałą eksploatację, uprzemysłowienie i cywilizację. W tym sensie ochrona przyrody jest nie tylko naturalną funkcją, ale samą racją stanu alpinizmu[7].
Treść tych zapisów akceptowały elity wspinaczy i turystów wysokogórskich, co jednak nie oznacza bynajmniej, że robili to wszyscy posługujący się liną i wbijający w ścianę haki. Wielu zachowywało dystans wobec argumentacji Pawlikowskiego.  Kontynuatorami  Jana Gwalberta  byli przede wszystkim taternicy  legitymujący się  przyrodniczymi dyplomami.  Najwybitniejsi z nich to profesor Walery Goetel - przez pięćdziesiąt lat publikował na temat ochrony gór zarówno artykuły, jak i prace naukowe (np. ”W sprawie eksploatacji granitu na obszarze Tatr Polskich”, „Tworzenie górskich parków narodowych w Polsce”, „Znaczenie Tatr i Pienin dla światowego rozwoju ochrony przyrody”.  Jako  działacz  organizacji górskich,  w tym prezes PTT musiał rozstrzygać liczne dylematy etyczne; dotyczyły one również  spraw ochrony przyrody.  Kiedy wybitni taternicy Bolesław Chwaściński, Antoni Kenar, Tadeusz Pawłowski i Justyn Wojsznis usunęli  tablicę nadającą Dolinie Rybiego Potoku imię Adama Mickiewicza (wrzesień 1930) i czyn ten spotkał się z milczącą aprobatą starszego pokolenia, zamieścił niezwykle dyplomatyczny komentarz: Zawsze byliśmy zdania, że stawianie tablic pamiątkowych w górach i to jakiegokolwiek rodzaju jest nonsensem... dowodem nieracjonalności tablic w górach są dzieje tablicy Mickiewicza, wmurowanej przed laty około Morskiego Oka... Niech losy tej tablicy będą przestrogą, aby nie mnożyć tego rodzaju „przedsięwzięć” w górach[8]. Do tego grona zaliczyć należy również  braci  Sokołowskich, zwłaszcza Adama i Mariana. Pierwszy z nich  stawiał wyraźne granice w udostępnianiu gór: Udostępnienie turystyczne gór ma tak długo jakikolwiek cel i sens, jak długo nie powoduje większego uszkodzenia pierwotnej przyrody i zniekształcenia krajobrazu[9], drugi pisał: Tatr nie można bezmyślnie udostępniać, a tym bardziej cywilizować i eksploatować turystycznie. Dalsze bowiem w tym kierunku prace to bezmyślne zniszczenie i zohydzenie najpiękniejszego ustronia naszej przyrody wysokogórskiej[10]
W późniejszym pokoleniu do myśli Jana Gwalberta w pewnym znaczeniu  nawiązał projektodawca  Babiogórskiego Parku Narodowego taternik, narciarz wysokogórski, meteorolog Władysław Midowicz.  Przede wszystkim  jednak autorzy Wielkiej Encyklopedii Tatrzańskiej: botaniczka i taterniczka Zofia Radwańska – Paryska, która ślubowała, że kolejką na Kasprowy Wierch nigdy nie wyjedzie (dotrzymała przyrzeczenia)   i jej mąż tatrolog i andynista Witold Henryk Paryski - autor przewodnika taternickiego,  a także Stefan Chałubiński wnuk Tytusa nauczyciel, przewodnik, ekolog, który w swoich oświadczeniach  podkreślał  prymat dobra ogólnoludzkiego  i narodowego (a za takie uważał Tatry) przed prywatnym: Tatry są dobrem ogólnoludzkim. Ludzie tego nie rozumieją, tymczasem na pierwszym miejscu powinniśmy mówić o dobru ogólnoludzkim, a dopiero na drugim o narodowym. Jeśli sprawy narodowe nie są podporządkowane sprawom ogólnoludzkim, jest to dowód naszego zaniku istoty człowieczeństwa[11].
W kolejnym pokoleniu, taternik - geolog   Stefan Kozłowski, zdający sobie sprawę jako minister  resortu, któremu podlegało środowisko, iż  nie można nazwać zrównoważonym rozwojem procesu nie opartego na rozwoju etycznym. Aby o nim mówić  musi dojść do zmiany wartości, stylu życia,  wzorów myślenia, jednym słowem świadomości. Kozłowski akceptował zarówno koncepcję światopoglądu ekologicznego[12] Henryka Skolimowskiego  jak i  tezy J. G. Pawlikowskiego, czemu dał wyraz  stwierdzając:  Zakwestionowanie prymatu ekonomicznego w gospodarce zasobami przyrody było pierwszym tak jasno wyrażonym poglądem. Myśl ta rozwinięta została dopiero na szczycie Ziemi w 1992 roku w Globalnym Programie Działań – Agendzie 21[13].
W pewnym sensie  kontynuatorem wątków dotyczących krytyki uprzystępniania gór, które to tak mocno są akcentowane przez Jana Gwalberta jest tatrolog, przede wszystkim doskonały topograf Tatr, przewodnik i ratownik  Władysław Cywiński. Formułuje on imperatyw: Chronić Tatry przed nieustającymi zakusami technokratów to równie nieustająca konieczność i wręcz moralny obowiązek.[14] Jego hasło „oddalić góry” oznacza nie ułatwianie zarówno do nich dostępu, jak i pobytu w nich. Paradoksalne, ale takie „oddalenie gór” umożliwiłoby całej rzeszy osób dysponujących słabszą kondycją,  właściwy (zdrowy, spokojny) kontakt z przyrodą, co dzisiaj  w sezonie pod Tatrami nie jest możliwe. Należy dodać, iż  alpinista
ten aktywnie uczestniczy w rozmowach pomiędzy środowiskiem taternickim i przewodnickim, a dyrekcją TPN.
 
Trzeba stwierdzić, iż znaczącą grupę stanowili i stanowią taternicy,  którzy nie inspirowali się myślą Jana Gwalberta, ale akceptowali i akceptują poczynania ochroniarskie jako zgodne z ich odczuciami kulturalnymi, czy ściślej estetycznymi. To  o nich mówi Władysław Wolski -prezes PTT: Tradycję taternicką charakteryzuje uczuciowy stosunek do całego masywu skalnego i każdego jego zakątka. Nie pęd do osiągnięcia rekordów sportowych, lecz pragnienie, aby bliżej poznać surowe piękno gór, prowadzi turystów w Tatry. Toteż turystyce towarzyszyła  zawsze głęboka „taternicka kultura”, troska o ochronę bogactw przyrody tatrzańskiej - skarbu należącego do całego Narodu[15] i dalej: Aby w góry chodzić, trzeba je miłować. Miłując góry nauczmy się chronić każdy głaz, każdą roślinę, a nade wszystko wzniosłą ciszę.
Dlatego też wspinający się tłumaczą różnicę jaka występuję pomiędzy potocznym rozumieniem zwrotu „ujarzmianie przyrody”, a  językiem którym się posługują. Już Roman Kordys kategorycznie stwierdza:  „Ujarzmianie przyrody” w sensie sportowym nie ma zatem nic wspólnego z tzw. poddawaniem przyrody woli człowieka przez technikę i geniusz ludzki. Wprost przeciwnie - jest to raczej stawanie z gołymi rękami do walki z przeciwieństwami przyrody, do walki nie ułatwionej wynalazkami i społecznym podziałem pracy, do walki możliwie pełnej i wszechstronnej[16]. Dodaje uwagę, że przyroda górska sama w sobie jest źródłem bardzo silnych, choć biernych emocji duchowych,  których mogą doznawać wszyscy obcujący z nią, a  nie tylko alpiniści.
Jednym ze stanowisk wyodrębnianych przez etykę środowiska jest patocentryzm. Polega on na powstrzymaniu się od zabijania zwierząt (gdy nie zachodzi wyższa konieczność np. ratowanie ludzkiego życia, zabezpieczenie pożywienia) i niszczenia roślin z uwagi na  ich cierpienie. Patocentryzm uznaje prawo do życia i naturalnego rozwoju innych istot żywych.  Klasyczny przykład postawy patocentrycznej, stanowi relacja  z przejścia  Małej Śnieżnej Turni pióra Wiesława Stanisławskiego:  Na pionowej skale, w wąskiej szczelince, rośnie mizerny, zagłodzony kwiatek. Ta szczelinka to najlepszy chwyt. Jednak nikt go nie zniszczył. Ominęliśmy go – „wariantem”[17]. W  sierpniu 1929 zarówno on, jak i jego partnerzy Antoni Kenar i Lidia Skotnicówna zastosowali  w ścianie zasadę Alberta Schweitzera:  Jestem życiem, które pragnie żyć, pośród  życia, które pragnie żyć.  Stanisławski - dwudziestoletni student uczelni handlowej po prostu docenił wolę życia roślinki, a  współczucie dla niej podyktowało mu opisane zachowanie.
Poetycką manifestacją tej postawy jest wiersz „Tatry: w samo serce” Michała Jagiełły alpinisty, naczelnika tatrzańskiej grupy GOPR, pisarza.  Oto jego fragmenty:
Góry – obniżane obutą stopą,
rośliny – niszczone nim zaznały spełnienia,
zwierzęta – zatruwane twoim potem.
(...)
           Pękają kręgosłupy traw,
            jęczą z bólu piargi,
            kona kwiat – trafiony
            w samo
serce[18]
 
Postawy ochroniarskie i towarzyszące im deklaracje etyczne najpełniej ujawniły się w  latach budowania kolejek na Kasprowy Wierch (1935-1936) i Łomnicę (1936-1940).  Tragicznie brzmiały  słowa  Wawrzyńca Żuławskiego:  Nie będzie już dla nas w Tatrach  miejsca na walkę z skałą, ulewnym deszczem i kurniawą, na śmiertelne wyczerpanie, na zwycięstwo woli, na chwilę klęski[19](...) Będziemy uciekać, kryć się w najdalsze doliny, aż tłum owych „turystów” chodzących luksusowymi ścieżkami do luksusowych schronisk, jeżdżących kolejką „dla widoku” lub po prostu przez snobizm, zwycięży nas w końcu.  
Z południowej strony Tatr wtórował mu  czechosłowacki alpinista i prawnik Frantisek Kroutil: ... ginie Łomnica wśród wybuchu dynamitu, pod workami piasku i cementu, pod zwojami stalowych lin. Kończy swe istnienie wspaniały, pierwszy, historyczny szczyt Tatr[20].    
Osobny dylemat wiązał się  ze zwyczajem  stawiania krzyży i tablic  upamiętniających  tych którzy ponieśli śmierć lub uważali,  że uniknęli jej w cudowny sposób i chcieli wyrazić wdzięczność za ocalenie. Problem bynajmniej  nie zniknął, choć na terenie Tatr rozwiązano go w modelowy sposób, o czym będzie mowa dalej.  Himalaista Aleksander Lwow pisze: Wyobraźmy sobie, że teraz zachęceni przykładem, zaczniemy my wszyscy, „cudownie ocaleni”, fundować sobie tutaj następne krzyże - duże, małe, ładne, brzydkie, okazale, skromne, kamienne, drewniane, betonowe. Wśród nich, zapominając o powadze symbolu, będziemy się krzątać, wspinać, pokrzykiwać, a nawet kląć, bo i to się zdarza (...)To nie jest kwestia takiego czy innego światopoglądu, wiary lub jej braku. Jest to sprawa nadrzędna, pozostająca poza wszelką dyskusja. Przyroda, jej niepowtarzalne piękno, powinna być – jako własność ogólnoludzka – objęta bezwzględną, najściślejszą ochroną[21]. Z podobnego założenia najprawdopodobniej wychodził Otakar Stafl (taternik, narciarz, malarz)  inicjator  Cmentarza pod Osterwą.  Zgromadził  pod jej szczytem tablice z całego obszaru Tatr, tworząc w gaju limbowym pełen uroku Cmentarz Symboliczny.  W 1995 w Tatrach Zachodnich w Dolinie Żarskiej powstał kolejny. Po polskiej stronie,  mur okalający kaplicę na Wiktorówkach, służy podobnemu celowi. Wykorzystanie  go dla upamiętnienia osób zasłużonych czy tragicznie zmarłych jest udanym kompromisem   między odczuciami środowiska „ludzi gór” i wymogami ochrony krajobrazu. 
 
Niezwykle zdecydowanie przeciwko skrajnemu antropocentryzmowi i instrumentalnemu traktowaniu gór występowała Wanda Rutkiewicz, zajmując pozycje wyraźnie biocentryczne: Nie wolno pokonywać przyrody. Przyroda ma takie  samo prawo do bycia, jak człowiek, choć człowiek uważa się za lepszego, bo przeczytał w Biblii to, co powiedziano Adamowi i Ewie: Czyńcie sobie ziemię poddaną”. Korzystajcie z ziemi, natomiast nie pokonujcie jej, nie niszczcie jej” – dzisiaj tak pewnie przetłumaczylibyśmy to przesłanie[22].  Poglądy jej były wypadkową kontaktów z  kulturą Dalekiego Wschodu, myślą ekoetyczną, z którą zaznajomił ją mąż lekarz i ekolog z Innsbrucka oraz  bogatego doświadczenia życiowego i  przemyśleń.  Himalaistka, nie zwracając uwagi na to, że zostanie posądzona  o elitaryzm,  czy  nawet swoisty rasizm odmawiała prawa do bycia w górach,  tym którzy przybywali w nie w celach biesiadnych  (picie piwa) i domagali się budowy kolejek, wyciągów, zasłaniając potrzebami i prawami osób niepełnosprawnych. Pisała:   O kulach przeszłam w górach dwieście kilometrów. Ktoś niepełnosprawny może również dojść. Uważam, że raczej oni pójdą niż ci ze skrzynką piwa czy ci bardziej sprawni, ale leniwi. Dla nich przejście jest wyczynem. Ja myślę o tych, którym się nie chce, którzy wolą być dowiezieni, siąść na werandzie, zjeść obiad, wypić kufel piwa i popatrzeć na góry[23].  W kategoriach etycznych rozpatrywała nakłanianie innych do przyjazdu i pobytu w górach. Uznając działania te za wątpliwe moralnie z uwagi na ogromną antropopresję na ten teren. Przecież ten nasz Tatrzański Park Narodowy walczy jak może o przetrwanie. (...) Niech wszyscy zachęceni reklamami agencji zechcą jeździć w Tatry. Co z nich zostanie? Nie mam nic przeciw temu, żeby jeździli, ale niech jadą ci, którzy są gotowi do jakiegoś wysiłku[24]. Niepokoiła ją sytuacja w górach wysokich, uważała, że  tam gdzie natura jest naprawdę dzika nie należy przyciągać za pieniądze tysięcy ludzi, dzikie góry - jej zdaniem – nie powinny stanowić oferty biur turystycznych.
Alpiniści i himalaiści z racji swoich wyjazdów i kontaktów osobistych  mieli i mają znacznie łatwiejszą możliwość zapoznania się z ruchami ekologicznymi, jak i założeniami ekofilozofii Arne Naessa, zdobywcy Tiricz Mir w Hindukuszu, twórcy ekologii głębokiej,  działalnością Greenpeace czy programami partii Zielonych.  Z jej ramienia pierwszy ze zdobywców Korony Himalajów Reinhold Messner zasiadał w Europarlamencie. W  otwarciu na ekologiczne czy wręcz ekoetyczne dylematy, bardzo pomagał alpinistom ich bliski kontakt z filozofią i religią Dalekiego Wschodu, fascynacja  tamtejszą kulturą  i pozytywny snobizm. 
Dlatego nie dziwi fakt, że w pismach środowiskowych np. wydawanym przez Aleksandra Lwowa miesięczniku „ludzi gór”-  „Góry i Alpinizm” czy  periodykach Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego niejednokrotnie wypowiadali się bardzo krytyczne wobec planów organizacji Zimowej Olimpiady w Tatrach w 2006 roku, z uwagi na inwestycje w TPN.  
O dostrzeganiu przez to środowisko ważności działań ekologicznych  najlepiej świadczy wniosek powołania Komisji Ochrony Przyrody przy PZA, który podjęto podczas walnego zjazdu w Spale (czerwiec 2013). Zadaniem komisji ma być organizacja oraz koordynacja  działań PZA w zakresie ochrony przyrody. Przede wszystkim edukacja ekologiczna oraz nawiązanie realnej współpracy z organizacjami ekologicznymi i służbami ochrony przyrody.
 
Literatura
Chwaściński B.,  Z dziejów taternictwa, o górach i ludziach, Sport i Turystyka, Warszawa 1979
Czarny Szczyt. Proza taternicka lat 1904-1939,  (wybór) Jacek Kolbuszewski, Wydawnictwo Literackie Kraków 1976.
Dom pod Jedlami i jego twórca, W. A.Wójcik (red.),  Wydawnictwo Znak    Kraków 1997
Goetel W. , W walce o Parki Narodowe,[ w:] „Wierchy”, Kronika, Rocznik 8. Kraków, 1930
Kultura a natura. W stulecie „Domu pod Jedlami” 1897-1997, Zb.Mirek, Zb. Krzan, (red.),  Kraków- Zakopane 1997.
Lipiec J., Koło etyczne. Fall, Kraków 2005..
Lwow A., Wybrałem góry, Wydawnictwo PTTK KRAJ Warszawa-Kraków 1990.
Pamiętnik PTT, Kraków 1998, tom 7
Pawlikowski J. G., Kultura a natura, osobna odbitka z „Lamusa” IV  wyd. Sekcji Ochrony Tatr TT Lwów –Warszawa 1913.
Pawlikowski J. G., O lice ziemi. Wybór pism. Wydawnictwo. Państwowej Rady Ochrony Przyrody Warszawa 1938.
Tatry   TPN 2009, nr 2 (28)
Tatry  TPN 2011, nr 4 (38)
Tischner J., O człowieku. Wybór pism filozoficznych, Wrocław –Warszawa- Kraków  2003
O  przyrodzie i  człowieku rozmowy Dzikiego Życia,( red.) A. J Korbel, Pracownia na rzecz Wszystkich Istot,  Bielsko-Biała 2001
Wierchy Rocznik Jubileuszowy  dla upamiętnienia 75-lecia PTT Kraków 1948
Wokół ekofilozofii (red.) Andrzej Papuziński i Zbigniew Hulla,  Wydawnictwo. Akademii Bydgoskiej, Bydgoszcz 2001
Wszystko o Wandzie Rutkiewicz wywiad Barbary Rusowicz, COMER & EKOLOG  Toruń-Piła 1992 
 
 
biogram autora
       
Antonina Sebesta dr, filozof, etyk, Uniwersytet Pedagogiczny Kraków. Członek założyciel Polskiego Towarzystwa Etycznego.
Uprawia publicystykę, eseistykę, poezję.  Ważnejsze artykuły górskie:
Ciemne Smreczyny jako inspiracja literatury, Mapa Tatr rysowana wierszami Kazimierza Tetmajera, Wątki aksjologiczne i ekofilozoficzne w twórczości Jana Gwalberta Pawlikowskiego, Tatrzańska inspiracja ekoetyki, Ekoetyka w nauczaniu Jana Pawła II, Między mitem a absurdem - fenomen śmierci górskiej, Granice narażania życia własnego i innych ludzi w działalności górskiej, Odpowiedzialność jako podstawowa wartość etyki działających w górach, O Janie Gwalbercie Pawlikowskim i jego tatrzańskiej działalności, Właściwy program „wycieczek bez programu”, Chałubiński był pierwszy..., Przewodnik po Tatrach dla dzieci „Chodź z nami”,   Przewodnik „Orla Perć” Dariusza Dyląga, część historyczna. Oczekuje na recenzje monografii Etyka i ethos „ludzi gór”.
 
 
 
 
 
 
 


[1] J. G Pawlikowski. , O lice ziemi. Wybór pism, Warszaw 1938, Wydawnictwo Państwowej Rady Ochrony Przyrody, s. 34. 
[2] Tamże, s. 83
[3] J. Tischner, O człowieku. Wybór pism filozoficznych, Wrocław –Warszawa- Kraków  2003,  s.197.
[4]J. Lipiec, Koło etyczne. Fall, Kraków 2005, s. 68.
[5].J. G.  Pawlikowski, O lice... wyd. cyt. s. 42. 
[6] J. G.  Pawlikowski., Kultura a natura, osobna odbitka z „Lamusa” IV  wyd. Sekcji Ochrony Tatr TT Lwów –Warszawa 1913,  s.30.                                                                
[7] Dom pod Jedlami i jego twórca, Wiesław A.Wójcik (red.), Kraków Znak 1997, s. 93.
[8] Bolesław Chwaściński,  Z dziejów taternictwa, o górach i ludziach, Sport i Turystyka, Warszawa 1979, s. 187  jest to cytat z artykułu  Walerego Goetla, W walce o Parki Narodowe,[ w:] „Wierchy”, Kronika, Rocznik 8. Kraków, 1930.
 
[9] Pamiętnik PTT, Kraków 1998, tom 7, s. 177..
[10] Tamże.
[11] Wywiad A. Bereszyńskiego ze Stefanem Chałubińskim, O człowieku i Tatrach, [w:] O  przyrodzie i  człowieku rozmowy Dzikiego Życia, (red.) A. Janusz Korbel, Pracownia na rzecz Wszystkich Istot,  Bielsko-Biała 2001, s. 47.
[12] S. Kozłowski, Mistrz, [w:] Wokół ekofilozofii red. Andrzej Papuziński i Zbigniew Hulla,  Wyd. Akademii Bydgoskiej, Bydgoszcz 2001. s.235- 240
[13] S. Kozłowski, Czytając Jana Gwalberta Pawlikowskiego,[w:] red. Zbigniew Mirek, Zbigniew Krzan, Kultura a natura. W stulecie „Domu pod Jedlami” 1897-1997,  Kraków- Zakopane 1997, s. 23.
[14] W. Cywiński, Śladami Mistrza, Tatry 2011 TPN nr 4(38) s. 69
 
[15] W.Wolski., Słowo wstępne, Wierchy. Rocznik Jubileuszowy wydany dla upamiętnienia 75-lecia istnienia PTT 1873-1948, Kraków 1948, s. VII-VIII.
[16] R. Kordys., Taternictwo, wczoraj, dziś i jutro, [w:]  R. Hennel (red.), wybór J. Kolbuszewski,  Czarny Szczyt proza taternicka lat 1904-1939, Wydawnictwo Literackie Kraków 1976, s. 219
[17] W. Stanisławski. Zrobiliśmy Małą Śnieżną,[w:]Czarny Szczyt ... wyd. cyt. s. 277. 
 
[18] Tatry, TPN 2009, nr 2 (28)  s. 71.
[19]J. W.  Żuławski Na wschodniej ścianie Łomnicy, [w:] Czarny Szczyt... wyd. cyt. s. 422.
 
[20] Cyt za. B. Chwaściński, Z dziejów taternictwa, o górach i ludziach, Sport i Turystyka, Warszawa 1979, s.205.
 
 
 
[21] A. Lwow, Wybrałem góry  Wyd. PTTK „Kraj” Warszawa –Kraków 1990, s. 15.
Tamże.
[22] Wszystko o Wandzie Rutkiewicz wywiad Barbary Rusowicz, COMER & EKOLOG  Toruń-Piła 1992,  s. 171
 
[23]    Tamże, s. 63.
[24]    Tamże, s. 63.
Copyright ©2018 Antonina Sebestowa, All Rights Reserved.
Liczba odwiedzin: 959
Ta strona może korzystać z Cookies.
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.

OK, rozumiem lub Więcej Informacji
Informacja o Cookies
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.
OK, rozumiem